Polecamy
Menu
Szalikowcy
Reprezentacja
Reklama
Współpraca
**********
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAME
**********
Krwawe porachunki kiboli na Teofilowie
Ponad 40-osobowa grupa chuliganów w szalikach Widzewa wpadła przed godz. 22 na niewielką ulicę Helską na Teofilowie. Podbiegli do stojącego przy bloku 22-latka i zaczęli go bić. Chłopak prawie stracił przytomność. Mocno poobijanego, ze wstrząśnieniem mózgu, pogotowie przewiozło do szpitala.
w ciągu ostatnich kilkunastu dni drugie pobicie niemal w tym samym miejscu. Pod koniec sierpnia kilku mężczyzn skatowało 18-latka na sąsiadującej z ul. Helską stacji benzynowej. Scenariusz był podobny. Okazuje się, że kibice obu łódzkich klubów sportowych prowadzą w tym rejonie Łodzi regularną wojnę. - Raz oni nas, raz my ich - mówi fan ŁKS-u, mieszkający przy ul. Helskiej.
- Tu jest nas niewielu, jednak mamy pomoc chłopaków z "Limanki" i dalszej części Teofilowa. Nie używamy żadnych narzędzi. Bijemy się na pięści. Na szczękę każdy zakłada ochraniacz. To nasze kibicowskie porachunki i nikt nie powinien się do tego mieszać, a w szczególności policja.
Za każdym razem policję o pobiciach informują szpitale. Funkcjonariusze pojawiają się na miejscu, chcą rozmawiać z ofiarami, by rozpocząć postępowanie i tu natrafiają na ścianę. - W obu przypadkach pobici mężczyźni nie chcieli, by funkcjonariusze wszczynali śledztwo - mówi asp. Magdalena Piotrowska z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. - W takich sytuacjach właściwie mamy związane ręce.
Kibice ŁKS-u nie kryją, że za pobitych kolegów wezmą odwet.
Drżę o syna, bo przecież mieszkamy tutaj i w każdej chwili znów może dojść do bójki - mówi mama jednego z nastoletnich kibiców. - W końcu może się to skończyć tragedią

dodał: reporter08